Moją pasją jest shabby chic i french chic ,decoupage oraz zwierzaki. Chcę pokazać to co sprawia mi przyjemność i radość czyli decoupage i przywracanie drugiego życia przedmiotom a także trochę ciekawostek z życia mojej futrzanej gromadki . Na początek trochę przedmiotów ,które znalazły już nowych właścicieli.Jeżeli z mojej twórczości coś się spodoba albo ktoś chciałby coś podobnego lub całkiem innego to zapraszam do skontaktowania się ze mną :)
Skrzyneczka na biżuterię w stylu retro.Do jej wykonania użyłam kilku metod -transfer ,decoupage,cieniowanie i postarzanie bitumem a także podmalowywanie .
Konewka w stylu French chic została ozdobiona metodą transferu a potem na specjalne życzenie zostały zrobione do kompletu osłonki na doniczki.
Mam nadzieję ,że spodobają się Wam moje wyroby. Niedługo pokaże więcej mojego rękodzieła . .Na razie wybaczcie jeżeli jest to takie trochę w skrócie..
Na zakończenie przedstawię moją futrzaną gromadkę:
Sara-kudłata 9-letnia sunia rasy "europejskiej " wzięta ze schroniska jako szczeniaczek.Zwariowana i ciągle chętna do szaleństw,choć nie powinna ze względu na chore tylne łapki. Ale mimo tego wulkan energii.
Spyro -teraz też około 9-letni piesek rasy "europejskiej" znaleziony błąkający się ,ciężko chory .Został wyleczony i .... został ze mną. :) Przytulak i pieszczoch maksymalny,podczas głaskania "uśmiecha się" pokazując ząbki.
Wiewiór -rudy kocur znaleziony jako malutki 6 tygodniowy kociaczek.Po prostu mnie wybrał i nie miałam nic do gadania.Teraz to "prawie" stateczny 10-letni kocur potrafiący narozrabiać ale potem grucha jak gołąbek ,więc nie da się na niego gniewać.
Tygrys-rudzielec znaleziony jako 2,5 letni ,bardzo przyjacielski kocur-olbrzym.Ciężko chory (leczenie trwało rok) po wyleczeniu zostało mu sparaliżowane pól pyszczka.Jest kotem gadającym nieustanie-gada ,gdy chce jeść, bawić się ,na ręce,głaskać i ogólnie gada bo lubi gadać.Teraz ma około 10 lat.
Dandys - czarnobiały kocurek, który miał być u mnie tylko na "tymczasie" ale spojrzenie jego zielonych olbrzymich oczu zauroczyło mnie.To najmłodszy i najbardziej szalony futrzak z mojej gromadki.Po jego galopadach i szaleństwach zamiast dywanów mam makatki na ścianach. :) Wystarczy spojrzeć na niego a już wywala się brzuszkiem do góry czekając na głaski.Kot który mam maniery i uwielbia przeglądać się w lustrze.
Zapraszam do komentowania!










Twoje rękodzieła są prześliczne,rozumiem zauroczenie lawendą ponieważ sama mam bzika na jej punkcie.Gromada futrzaków wspaniała pomimo ciężkich przejść.Z ogromną przyjemnością będę zaglądała na Twój blog oczekując nowych zdjęć i nowinek o czterołapkowej rodzinie.
OdpowiedzUsuńDziękuję za miły komentarz.Nie ma lepszej motywacji do działania niż taka wypowiedź.:)
OdpowiedzUsuń