środa, 13 czerwca 2012

Witam na moim blogu!


Moją pasją jest shabby chic i french chic ,decoupage oraz zwierzaki. Chcę pokazać to co sprawia mi przyjemność i radość czyli decoupage i przywracanie drugiego życia przedmiotom a także trochę ciekawostek z życia mojej futrzanej gromadki . Na początek trochę przedmiotów ,które znalazły już nowych właścicieli.Jeżeli  z mojej twórczości coś się spodoba albo ktoś chciałby coś podobnego lub całkiem innego to zapraszam do skontaktowania się ze mną :)

Skrzyneczka na biżuterię w stylu retro.Do jej wykonania użyłam kilku  metod -transfer ,decoupage,cieniowanie i postarzanie bitumem a także podmalowywanie .





 Konewka w stylu French chic została ozdobiona metodą transferu a potem na specjalne życzenie zostały zrobione do kompletu osłonki na doniczki.















Mam nadzieję ,że spodobają się Wam moje wyroby. Niedługo pokaże więcej mojego rękodzieła . .Na razie wybaczcie jeżeli jest to takie trochę w skrócie..

 Na zakończenie przedstawię moją futrzaną gromadkę:

Sara-kudłata 9-letnia sunia rasy "europejskiej " wzięta ze schroniska jako szczeniaczek.Zwariowana i ciągle chętna do szaleństw,choć nie powinna ze względu na chore tylne łapki. Ale mimo tego wulkan energii.



Spyro -teraz też około 9-letni piesek rasy "europejskiej" znaleziony błąkający się ,ciężko chory .Został wyleczony i .... został ze mną. :) Przytulak i pieszczoch  maksymalny,podczas głaskania "uśmiecha się" pokazując ząbki.




Wiewiór -rudy kocur znaleziony jako malutki 6 tygodniowy kociaczek.Po prostu mnie wybrał i nie miałam nic do gadania.Teraz to "prawie" stateczny 10-letni kocur potrafiący narozrabiać  ale potem grucha jak gołąbek ,więc nie da się na niego gniewać.



Tygrys-rudzielec znaleziony jako 2,5 letni ,bardzo przyjacielski kocur-olbrzym.Ciężko chory (leczenie trwało rok) po wyleczeniu zostało mu sparaliżowane pól pyszczka.Jest kotem gadającym nieustanie-gada ,gdy chce jeść, bawić się ,na ręce,głaskać i ogólnie gada bo lubi gadać.Teraz ma około 10 lat.




Dandys - czarnobiały kocurek, który miał być u mnie tylko na "tymczasie" ale spojrzenie jego zielonych olbrzymich oczu zauroczyło mnie.To najmłodszy i najbardziej szalony futrzak z mojej gromadki.Po jego galopadach i szaleństwach zamiast dywanów mam makatki na ścianach. :) Wystarczy spojrzeć na niego a już wywala się brzuszkiem do góry czekając na głaski.Kot który mam maniery i uwielbia przeglądać się w lustrze.



Zapraszam do komentowania!

2 komentarze:

  1. Twoje rękodzieła są prześliczne,rozumiem zauroczenie lawendą ponieważ sama mam bzika na jej punkcie.Gromada futrzaków wspaniała pomimo ciężkich przejść.Z ogromną przyjemnością będę zaglądała na Twój blog oczekując nowych zdjęć i nowinek o czterołapkowej rodzinie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję za miły komentarz.Nie ma lepszej motywacji do działania niż taka wypowiedź.:)

    OdpowiedzUsuń