Przez ten czas ,który mnie nie było doskonaliłam swój warsztat robiąc przedmioty na zamówienie.Niestety nie robiłam zdjęć a szkoda bo podobały się i mnie i klientkom.
Tak samo na kiermaszu w Cafe Anioł w Gdyni (klimatyczna kawiarnia) moje wyroby cieszyły się powodzeniem.<pochwalę się a co> Zwłaszcza z aniołami i o dziwo z .... kotami.
Mam parę gotowych przedmiotów i mogłam zrobić zdjęcia
Szkatułka z ulubionym motywem jeżyn,cieniowana pittorico i pokryta kilkunastoma warstwami lakieru.Przez co motyw wygląda jak namalowany .Długo wahałam się czy ją sprzedać ,ale nie mogę wszystkich przedmiotów ,które mi się podobają zatrzymywać :)Więc szkatułka szuka nowej właścicielki.Szkatułka jest w kolorze starej kości słoniowej,postarzana patyną.Wykończona złotym sutaszem i falbanką w kolorze ciemnej zieleni.
Także herbaciarka przeszła transformację ,bo nie byłam z niej zadowolona.Dół został pomalowany rozbieloną śliwką i zostały zrobione przecierki.Moim skromnym zdaniem teraz prezentuje się o wiele lepiej.W środku wykończona bejca i lakierowana.
Zwierzaki jak to zwierzaki całe lato przesiedziały na balkonie :)Było tłoczno ,że ho ho.Trochę chorowały zwłaszcza Wiewiór :( Było z nim naprawdę źle.Nie dość ,że się zatkał to jak został odetkany ,siusiał samą krwią.Myślałam ,że go stracę ale doktor Bandura jak zwykle uratował mojego zwierza.No i Sara miała spore problemy z tylnymi łapkami.Poskoczyła i źle spadła na spacerze,o rany co to był za skowyt ,aż mnie ciarki przeszły.Wracała ze spaceru na moich rękach.Całe 20 kilogramów.Ja przestraszona targałam moją sunię na rękach ciągnąc na smyczy Spyra ,który uparł się obwąchać każdy kawałek chodnika w drodze do domu.To był koszmar.Ludzie patrzyli na mnie jak na wariatkę .Leci taka szalona baba z rozwianym włosem,z łzami w oczach ,tachając wielkie kudłate psisko piszczące z bólu na rękach i ciągnąc na smyczy drugie psisko.Ale co tam ,kocham moje futra i w nosie mam co sobie o mnie pomyślą :)Sarze wyskoczyła kość ze stawu i trzeba było nastawić.Ta łapka była nie operowana i ma zerwane wiązadła.W drugiej ma wstawione.Zawsze wiedziałam ,że tak się może stać.Teraz nie pozwalam jej na szaleństwa na smyczy.
Postaram się częściej pisać na blogu,zresztą "czuję przymus"pochwalenia się moimi wyrobami.
Długo się wahałam ,czy sprzedawać swoje wyroby na Allegro, ale dziś w końcu założyłam konto "lavandare" i od nowego roku moje wyroby pokażą się też na Allegro.Zobaczymy jak to będzie ,staram się być optymistką ,ale w mojej obecnej sytuacji jest to strasznie trudne o ile wręcz prawie niemożliwe.
Życzę wszystkim miłego wieczoru!
























